Informacje

avatar

sroczka
z miasta Legionowo
18752.54 km wszystkie kilometry
88.10 km (0.47%) w terenie
40d 12h 39m czas na rowerze
19.28 km/h avg
47200 m suma w górę

Kategorie

:):).118   do pracy.303   Extrawheel.0   Masa Krytyczna.22   uczelnia.32   W Doniosłej Sprawie.71   wyprawa.20   z kimś jeszcze.60   z Ukochanym.239  

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sroczka.bikestats.pl

Archiwum

Legionowska Masa Krytyczna

Piątek, 22 sierpnia 2008 | dodano:22.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Masa Krytyczna
  d a n e  w y j a z d u
18.02 km
0.00 km teren
01:17 h
14.04 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Legionowska Masa Krytyczna

Było 40 osób i dwie przygody:
1. Zawrotka w Chotomowie z powodu słupków, które nagle wyrosły na trasie Masy - radiowóz się nie przecisnął,
2. Policjanci skręcili zamiast w uliczkę, we wjazd do stacji tankowania gazu - nie pojechaliśmy za nimi, dogonili nas (i stanęli na czele) okrężną drogą.

Z dialogu na Masie:
Ja: "Część grupy jedzie aż o 200 metrów oddalona od początkowej części grupy, dobrze byłoby zwolnić"
Pan Policjant: "Ale jeśli zwolnimy, zablokujemy ruch"
Ja: "Ale to na tym polega ta impreza..."

Najpierw zakupy.

  d a n e  w y j a z d u
12.81 km
0.00 km teren
00:39 h
19.71 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Najpierw zakupy.

O 19 Msza w kościele MB Fatimskiej w Legionowie - dziś świętujemy rocznicę ślubu :)

Plan był taki: wrócić do

Niedziela, 17 sierpnia 2008 | dodano:20.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wyprawa, z Ukochanym
  d a n e  w y j a z d u
44.50 km
0.00 km teren
02:48 h
15.89 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Plan był taki: wrócić do Legionowa podobną trasą i odwiedzić po drodze naszych wspaniałych gospodarzy. Wyszło jednak inaczej, ponieważ pochorowałam się (znowu :( ) i dopiero co skończyłam brać antybiotyk, wobec czego większość trasy przejechana była pociągiem.

I tak: z Czarnej Sędziszowskiej przejechaliśmy rowerami do Sędziszowa Małopolskiego (ok.8,5 km), skąd pociągiem - do Krakowa. Mogliśmy jechać od razu do Warszawy, ale Mąż bardzo chciał zobaczyć miasto, bo dotychczas był tam wiele razy, lecz tylko przejazdem. Pojeździliśmy więc po Krakowie - powoli, żeby zwiedzić to i owo - łącznie ok. 13 km. Później wcisnęliśmy się jakoś do pociągu, który - jak się okazało - jechał na Hel. I z Warszawy Centralnej do Legionowa rowerami. ok. 23 km.

W moim liczniku padła bateria, więc nie jestem w stanie odczytać żadnego zapisu - chociaż jest zdjęty, pokazuje prędkość 17 km/h i godzinę 12:41 (po północy, bo w Krakowie jeszcze chodził normalnie).

Andruszkowice - Sandomierz - Stale

Piątek, 1 sierpnia 2008 | dodano:20.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wyprawa, z Ukochanym
  d a n e  w y j a z d u
75.60 km
0.00 km teren
04:03 h
18.67 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Andruszkowice - Sandomierz - Stale - Nowa Dęba - Kolbuszowa - Czarna Sędziszowska

Zupełnie spokojnie przejechaliśmy do Nowej Dęby, gdzie wylądowaliśmy na drodze krajowej do Rzeszowa. I natrafiliśmy na ruch wahadłowy. Niestety pan, który powinien zadbać o bezpieczeństwo, poszedł sobie w krzaki, puściwszy na nas tiry. Potem stwierdził, że skoro to dla nas problem, to możemy jechać szybciej... Kawałek dalej zatrzymaliśmy się i oczekiwaliśmy na Policję, aby przypomniała panu, na czym polega jego zadanie. Podczas oczekiwania zajadaliśmy się dorodnymi, słodziutkimi jeżynami :)
Droga ogólnie była przyjemna, trzeba jednak było pokonać kilka górek.

I dotarliśmy do Czarnej Sędziszowskiej, gdzie pozostaliśmy na następne 15 i pół dnia.

Po Sandomierzu.
Obrzeżami

Czwartek, 31 lipca 2008 | dodano:20.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria z Ukochanym
  d a n e  w y j a z d u
20.58 km
0.00 km teren
01:15 h
16.46 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Po Sandomierzu.
Obrzeżami Centrum: od sklepu do sklepu, przez giełdę rolniczą (tam kupiliśmy jabłka i zjedliśmy obiad; nie ma tam żadnego porządku ruchu: mimo strzałek na jezdni każdy się pcha, gdzie akurat zobaczy trochę miejsca - przeciskaliśmy się tak i my), po domkach rodziny.
Jedna ciocia obdarowała nas mnóstwem ubrań rowerowych, które uzyskała dzięki znajomościom w ciucheksie, a które zajmowały już za dużo miejsca w jej szafie :)
Ciocia, u której nocowaliśmy, nakarmiła nas drugim obiadem :)

Po Sandomierzu - z podjazdem

Środa, 30 lipca 2008 | dodano:20.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria z Ukochanym
  d a n e  w y j a z d u
9.06 km
0.00 km teren
00:28 h
19.41 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Po Sandomierzu - z podjazdem i zjazdem po kocich łbach na Starówkę. Bez przyczepek.

Głusko - Annopol - Pniów

Wtorek, 29 lipca 2008 | dodano:20.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wyprawa, z Ukochanym
  d a n e  w y j a z d u
97.93 km
0.00 km teren
05:10 h
18.95 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Głusko - Annopol - Pniów - Czekaj - Radomyśl - Wrzawy - Gorzyce - Sandomierz - Andruszkowice

Oficjalna pobudka była o 7:30, ale ja zobaczyłam zegarek już o 6:52, bo okazało się, że nasz namiot zamienił się w piekarnik. Mimo to nie ruszyliśmy rano, tylko przed południem. Dokładnie: 40 minut przed południem ;P
Wcześniej jedliśmy i rozmawialiśmy z rodziną, która nas gościła.

Droga rozpoczęła się od górek i dołków, które pokonywałam z prędkością od 9 do 39,2 km/h.
W Opolu Lubelskim kupiliśmy zieloną miskę, która przejęła funkcję po czerwonej.

Planowaliśmy jechać przez Annopol wschodnią stroną Sanu i przpłynąć promem z Pniowa do Zawichostu. Okazało się, że z powodu wysokiego poziomu rzeki prom jest nieczynny. Mieliśmy wybór: zawracać do Annopolu i jechać przez most albo jechać dalej tą samą drogą i gdzieś się przeprawić przez San. Stwierdziliśmy, że nie chcemy wracać i że nawet krócej będzie, jeśli przejedziemy przez Wrzawy na Gorzyce. Przeoczyliśmy tylko jeden szczegół: do Wrzaw można się przedostać za pomocą... promu. Dojechaliśmy do miejscowości, która na mapie poprzedzała Wrzawy, i zobaczyliśmy tabliczkę z informacją: "Prom nieczynny. Przewóz łódką". To nie tak źle :) Uznaliśmy za stosowne sprawdzić, jakiej wielkości jest łódka. Jeżeli by pomieściła 2 osoby i 1 rower bez przyczepki albo samą przyczepkę, to już by wystarczyło. Dojechaliśmy do miejscowości Czekaj, gdzie miał (nie) kursować prom. Zobaczyliśmy stojący prom (promik) oraz łódkę, w której rozmawiało troje nastolatków. Łódka była na tyle duża, że przewiozłaby wszystkich czworo rowerzystów wraz z bagażami (spotkaliśmy po drodze turystów z Lublina, okazało się, że zamierzają odwiedzić część punktów z naszej wyprawy, tylko w trochę innej kolejności). Dowiedzieliśmy się, że łódka nie kursuje, bo woda opadła, nie kursowała z resztą do Wrzaw, tylko na drugą stronę miejscowości Czekaj...
Pojechaliśmy więc drogą wzdłuż wału aż do Radomyśla. Po drodze skąpaliśmy rowery prawie po ośki. W Radomyślu przejechaliśmy przez most i w Skowierzynie spytaliśmy o dalszą drogę. Dogonił nas anglojęzyczny rowerzysta, z którym się mijaliśmy dziś kilka razy na trasie. Odkryliśmy, że też jedzie do Sandomierza, liczyliśmy na to, że trochę nam potowarzyszy, ale ruszył dalej, póki jeszcze słuchaliśmy wyjaśnień niezupełnie trzeźwego pana, którędy najlepiej jechać (pokazał ręką ruch, przypominający slalom narciarski). Pojechaliśmy na Gorzyce przez Wrzawy, żeby ominąć czarny punkt, widniejący na krótszej trasie. Dotarliśmy do Sandomierza, skąd już szybko do mojej rodziny w Andruszkowicach. Bardzo miłe powitanie :)

Sobienie-Jeziory - Dęblin - Puławy

Poniedziałek, 28 lipca 2008 | dodano:20.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wyprawa, z Ukochanym
  d a n e  w y j a z d u
114.61 km
0.00 km teren
05:45 h
19.93 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Sobienie-Jeziory - Dęblin - Puławy - Kazimierz Dolny - Głusko

Obudziliśmy się o 7:30, ale wyruszyliśmy dopiero o 10:37. Przynajmniej przed południem ;)

Na jednym z postojów w bardzo głupi sposób zepsułam kask: powiesiłam go na kierownicy od zawietrznej - rower, wydłużony o przyczepkę i ustawiony prostopadle do wiatru, przewrócił się, a kierownica przygwoździła kask...
A w Lidlu w Dęblinie nie było plastikowych misek. :(

Wydłużyliśmy sobie trochę trasę, żeby przejechać przez Kazimierz Dolny. Wzdłuż Wisły roztaczały się piękne pejzaże. Wyjeżdżając z niego pokonaliśmy cztery trudne podjazdy. Moja prędkość spadała do 8 km/h, Mąż czekał na mnie na górze. Już wiemy, dlaczego Kazimierz nazywa się Dolny ;)

Dzisiejsze motto: "Nie hamuję, ale jadę"

Nocleg w Głusku pod Opolem Lubelskim, u bardzo sympatycznej rodziny.

Legionowo - Warszawa (Wybrzeże

Niedziela, 27 lipca 2008 | dodano:20.08.2008 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria wyprawa, z Ukochanym
  d a n e  w y j a z d u
63.73 km
0.00 km teren
03:28 h
18.38 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Legionowo - Warszawa (Wybrzeże Szczecińskie i Wał Miedzeszyński) - Sobienie-Jeziory

Dziś powolutku. Rozgrzewaliśmy się i przyzwyczajaliśmy się na nowo do wypchanych po brzegi ExtraWheeli.

W planie mieliśmy, by pójść na Mszę o 7:30 i zaraz potem ruszyć - i przejechać ponad 100 km. Planu nie zrealizowaliśmy ;) Pakowaliśmy się aż do 4 rano, wobec czego na Mszę poszliśmy na 11:30 i nie ruszyliśmy zaraz po niej, lecz o 15:30. Jechaliśmy w skwarze (ponad 30 stopni Celsjusza), a żeby rozbić namiot i ogarnąć się przed zmrokiem, przejechaliśmy mniej niż 65 km. Mąż teoretycznie przejechał o ok. 400 metrów więcej niż ja ;)

Rozpakowując bagaże, zobaczyłam, że miska, którą wzięliśmy w celach higienicznych, zmieniła kształt. Powiedziałam więc szybko Mężowi: "Zobacz, wygięła się. Zaraz ją wyprostuję" i trochę ją ścisnęłam. A ona... pękła!

Po Legionowie, załatwić

Sobota, 26 lipca 2008 | dodano:26.07.2008 | linkuj | komentarze(0)
  d a n e  w y j a z d u
12.50 km
0.00 km teren
00:47 h
15.96 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Po Legionowie, załatwić kilka spraw przed wyprawą (już jutro ruszamy! :D) - najpierw na moim rowerze, a gdy okazało się, że nie mam wcale powietrza w przednim kole, to na rowerze brata.

Poza tym chrzest Tereski, a po nim grill u jej rodziców :)